Japonia – listopad 2025. Przyrodniczo
Japonia jest krajem wyspiarskim, zasadniczo górzystym, ukształtowanym przez wulkany, gdyż znajduje się w tzw. „ognistym pierścieniu Pacyfiku”. Narażona jest na wzmożoną aktywność sejsmiczną, targana bywa falami tsunami, uporczywymi monsunami i tajfunami.
Być może właśnie dlatego przyrodniczo jest bardzo ciekawa, gdyż tak zmienny i srogi klimat wprowadza w jej szacie roślinnej sporo urozmaicenia, a pory roku wybarwiają ją bielą śniegu, delikatnością kwitnących wiosną wiśni i śliw, letnią spiekotą, a jesienią żółcią miłorzębów i czerwienią klonów japońskich.
W programie wycieczki nie przewidziano żadnych dłuższych wycieczek w głąb wyspy, przeto moje postrzeganie przyrody będzie z konieczności z pozycji „miejskiego turysty”.
A jednak i tak wrażeń z tym związanych jest wiele, bo doprowadzona przez wieki do perfekcji sztuka i wyszukany artyzm Japończyków w tworzeniu ogrodów są imponujące i oszałamiające.
Pasja kształtowania przestrzeni zarówno rozległych, miejskich, jak w przydomowych ogródkach, kończąc na małych arcydziełach „ogrodniczych” stojących wewnątrz pomieszczeń jest nieograniczona.
Praktycznie przy każdym obiekcie kulturalnym znajduje się mniejszy lub większy, starannie zadbany i dopieszczony park – ogród.
Stanowią one zminiaturyzowane krajobrazy – obrazy wyjęte z natury, w których zadbano o harmonię i spokój, sprzyjające wyciszeniu i kontemplacji.
Elementami wykorzystywanymi w ich tworzeniu są: woda, drewno, kamień i rośliny: przede wszystkim różne gatunki drzew, trawy, mchy i porosty.
W stawach często pływają złote, pomarańczowe i cętkowane ryby – karpie japońskie.
W ogrodach rzadko występują jakieś rzeźby lub pomniki, a jedynie kamienne latarnie wkomponowane w otoczenie, których światło wieczorem lub nocą migoce wśród gałęzi otaczających je drzew lub odbija się w lustrzanych wodach stawu.
Spotyka się też niewielkie pawilony o lekkiej konstrukcji, przeznaczonych np. do ceremonii parzenia herbaty, a ogrodzenia i płotki wykonane są z bambusa.
W pobliżu Kanazawy w Kenrokuen przechadzaliśmy się po jednym z najsłynniejszych tego typu ogrodów założonym jeszcze w VII wieku. Drzewa i inne wrażliwe rośliny zabezpieczane są przed silnymi opadami śniegu przez rozpinanie wokół nich strzelistych konstrukcji z bambusa i jutowych lin.
Nocą ogrody są suto i z kunsztem podświetlane, tak, że drzewa wraz z odbiciami w wodzie potrafią tworzyć niezwykłe obrazy ujęte w ramy czarnego nieba.
O ile japońskie ogrody, to hołd oddawany naturze, ale starannie zaaranżowany i wykonany ludzkimi rękoma, o tyle prawdziwa natura, z którą mieliśmy okazję się spotkać, jest bardziej rozbałaganiona, swobodniejsza w swym umiłowaniu wolności i swobody.
Z Nagano wybraliśmy się do Parku Małp Jigokudani tzw. Śnieżnych Małp, gdzie mogliśmy oglądać je w ich naturalnym środowisku.
Jadąc autobusem z Tokio przedzieraliśmy się przez jeden z łańcuchów Alp Japońskich. Na horyzoncie zarysowywały się sylwetki postrzępionych grani, sugerujące, że można tam spotkać nie byle jakie trekkingowo – wspinaczkowe wyzwania.
Pięliśmy się autobusem drogą o dziesiątkach ostrych zakrętów, na których potężny autobus miewał kłopoty z dokonaniem manewru, a pobocza oglądane z okien stanowiły strome zbocza porośnięte gęstym, skołtunionym, dzikim lasem. Trudno było sobie wyobrazić, aby można było przedostać się przez niego bez użycia maczety i nie po wytyczonych szlakach.
Tych zresztą w Japonii podobno jest sporo i warto się na nie wybrać, co jednak musi stanowić cel wyjazdu.
Góry widziane z okien pojazdu wyglądały jak strome kopki poustawiane ciasno jedna przy drugiej rozdzielone głęboko wciętymi dolinami – żlebami, pokryte gęstym kożuchem lasów mieszanych: piniowych, liściastych z pierzastymi wtrętami jasno zielonych bambusów.
Spoglądając na taki krajobraz można zrozumieć, że w takiej leśnej głuszy wiele lat po zakończeniu II wojny światowej odkrywano jeszcze ukrywających się „rozbitków wojennych”.
Japonia słynie z majestatycznych lasów bambusowych. Strzeliste, szarozielone równe pnie, poznaczone regularnymi kręgami, ustawione ciasno jedne przy drugich stanowią zaporę nie do przebycia dla dzikich zwierząt. Bambus stanowi ekologiczny surowiec w bardzo wielu dziedzinach. Jest lekki, wytrzymały, a przy tym łatwo pozyskiwalny, gdyż rośnie i odnawia się wyjątkowo szybko. Pierzasta zieleń koron bambusowego lasu Arashiyama w Kioto tworzy niepowtarzalną atmosferę, w którą wtopił się romantyczny muzyk, ubrany w czarny strój ninja.
Trasa do siedliska małp – makaków japońskich, o czerwonych nosach i tyłkach wiodła przez wysoki las iglasty, a zbocza gór płonęły jesiennymi barwami.
W pobliżu urządzonego specjalnie dla małp basenu z ciepłą wodą pochodzącą z ciepłych źródeł, gdzieniegdzie wystrzeliwały w górę pióropusze pary. Kiedy robi się zimno i mroźnie, makaki przychodzą się ogrzać zażywając kąpieli w basenie, po czym znikają w dzikich górach, gdzie żyją sobie swobodnie, zupełnie nie przejmując się ludźmi, którzy tak licznie przychodzą obserwować je podczas kąpieli. Otoczenie basenu nie jest już tak misternie „dopracowane”, jak naturalistyczne ogrody. Szpetnie wyglądają czarne plastikowe rury prawdopodobnie doprowadzające ciepłą wodę do basenu czy do innych miejsc. W okolicznych lasach żyją nie tylko małpy, ale też niedźwiedzie, przed którymi ostrzega się turystów, gdyż potrafią być agresywne i groźne.
Zatrzymaliśmy się też przy wodospadach Kegon – jednym z trzech największych w Japonii. Strumienie wody spadają z przełamania bazaltowych skał niczym nieujarzmione, swobodnie zmierzając na spotkanie z oceanem.


Osobnym zjawiskiem przyrodniczym w Japonii jest legendarna góra Fudżi – najwyższy szczyt Japonii (3776 m n.p.m.). Regularny stożek czynnego wulkanu, wiecznie polukrowany białym śniegiem uznawany jest za miejsce święte, symbol kraju, będący źródłem inspiracji dla artystów. Góra często skrywa się w chmurach, jakby chciała odpocząć od widoku ludnych, gęsto zabudowanych obszarów leżących u jej stóp. Nam ukazała się w oknach pędzącego z zawrotną prędkością pociągu.
Usiłowaliśmy się do niej zbliżyć w Parku Narodowym Fuji-Hakone-Izu odbywając rejs po jeziorze Ashi, ale uparcie skrywała swe oblicze w chmurach.
Na ulicach miast, szczególnie rano i w weekendy zobaczyć można sporo spacerujących ludzi z psami. Najczęściej są to małe pieski poubierane w najróżniejsze kubraczki, ale zdarzają się i psy całkiem sporych rozmiarów.
W specjalnych „sklepikach” za odpowiednią opłatą można poprzytulać słodkie, małe kociaczki, psiaczki czy prosiaczki. To jednak raczej objaw „kultury pop”, niż prawdziwego umiłowania przyrody.
Jak przystało na kraj wyspiarski Japonia odżywia się wszystkim co tylko morze daje. Wszelkie odmiany ryb i stworzeń morskich, a także po prostu wodnych: smażone, gotowane, spożywane na surowo, a także różnego rodzaju „morszczyny” dodatkowo marynowane lub kiszone. Uzupełniane ryżem, podawane są na 1001 sposobów stanowią ucztę dla wegetarian.
Niewątpliwie 2 tygodniowy pobyt jest zbyt krótki, żeby w pełni docenić bogactwo i piękno japońskiego krajobrazu i natury, a jednak….
Autor tekstu i zdjęć: Janka Dąbrowska




























