Determinizm w Szwarcwaldzie – grudzień 2025

Świąteczny pobyt w Szwarcwaldzie skłonił mnie do zastanowienia się nad tym ile jest prawdy w tym, że zdarzenia wcześniejsze jednoznacznie wyznaczają zdarzenia późniejsze?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Widok zamglonych i naburmuszonych ciemnymi chmurami krajobrazów i wzniesień nie sprzyjał odczuwaniu radosnych klimatów świątecznych.

Mimo tych „szarości” wybrałam się, wykorzystując przekazane mi w prezencie, zaproszenie na wystawę światowej sławy artystki japońskiej –  Yayoi Kusama.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czyżby właśnie zakończony wyjazd do Japonii zainspirował darczyńcę, który zakupił stosowny bilet? Czy odwrotnie? Wcześniej, w tajemnicy zarezerwowany bilet sprawił, że podjęłam decyzję o podróży do Japonii? Przyznacie, że zastanawiające?

 

 

 

 

 

 

 

 

Na stosunkowo niewielki, nieco barakowo wyglądający budynek Bayeler Fondation w Bazylei, graniczący z rozległymi polami będącymi przedpolem wzgórz, spogląda humanoidalny wielki zając.

 

 

Przed wejściem dziesiątki srebrnych kul pływających w stawie mogą być znakiem rozpoznawczym dzieł Kusamy opanowanej „obsesją kropek”, którymi pokrywa swoje dzieła: instalacje, kolaże, obrazy i rzeźby.

Oszałamiająca feeria barw jej obrazów i instalacji rozproszyła wrażenie przygniatającej mglistości grudniowych krótkich dni i sprawiła, że szaleństwo sztuki zniwelowało poczucie szaleństwa współczesnego świata.

Spoglądając w głąb lustrzanego kubika można doznać zawrotu głowy od migotania barw, w których zanurzone są twarze ciekawskich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wczesne obrazy artystki zgromadzone na wystawie nie zapowiadają „kropkowego” następstwa w jej twórczości.

 

 

 

Jest w nich natomiast duża doza „japońskości”, aby następnie przeewoluować przez fascynację formami przestrzennymi łączącymi płaski obraz z elementami imitującymi krystaliczne, aczkolwiek miękkie falliczne figury.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przechodząc przez zakręcony korytarz, w którym postacie zwiedzających odbijają się w wielu wypukłych, okrągłych lustrach przenosimy się w świat „kropek” dojrzałej awangardowej performerki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Instalacje i obrazy budzą zdecydowanie roślinne konotacje. Wielka żółta czarno kropkowana dynia czy grzybnia wyrastająca na krzyżaku z symbolami opisującymi wcielenia autorki sąsiadują z płaskimi obrazami kojarzącymi się z glonami czy wodorostami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mijając wielkoformatowe, wielobarwne obrazy przywołujące podobieństwo do sztuki aborygeńskiej przenosimy się w świat sztuki w wymiarze 3D, powielonej przez tysiące odbić w powierzchniach lustrzanych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W świat gigantycznych odnóży „ośmiornic”, w których czujemy się nieco zagubieni, a jednak nie zagrożeni.

Zdumiewać może odwaga, jaką wykazała się niemłoda już artystka (ok. 90. letnia) realizując instalację takich rozmiarów i z takim rozmachem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przejście korytarzem wypełnionym autentyczną zielenią, przez okna którego z przyjemnością można zapuścić wzrok na zielone pola, pozwala odzyskać wewnętrzną równowagę, aby następnie zasiąść przed obrazem Moneta i zadumać się nad pięknem przedstawionej na nim natury.

 

 

 

Czas spędzony na wystawie przeniósł mnie w nocny klimat Bazylei, rozświetlony tysiącami świateł bożonarodzeniowego jarmarku licznie odwiedzanego przez mieszkańców i turystów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszyscy radośni, bawiący się chwilą i sytuacją, wykorzystujących moment do zaprezentowania swoich talentów.

 

 

 

 

 

 

Pięknie oświetlone stare i nowe budowle, jarzące się choinki ozdobione wielkimi błyszczącymi bombkami i świetlnymi śnieżkami sprzyjają zapomnieniu o szarości aury.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A ta jakby tym zawstydzona, następnego dnia zmieniła swe oblicze uwalniając słońce i pozwalając na nieśmiałe pojawienie się gdzieniegdzie kwiatów na gałęziach drzew.

 

 

 

 

 

 

 

Świat złagodniał i pozostało już tylko świętowanie!

 

 

Autor tekstu i zdjęć: Janka Dąbrowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *